piątek, 14 grudnia 2012

Rozdział pierwszy

Weszłam do domu, na dole nikogo nie było, byłam zbyt bardzo zmęczona szkołą by wchodzić na górę, rzuciłam torbę pod drzwi i położyłam się na kanapie w salonie, włączyłam telewizję.
" One Direction niedługo w Londynie" - powiedziała jedna z dziennikarek.
Wyłączyłam to pudło.
" wszędzie o tych lamach gadają" - burknęłam pod nosem i pobiegłam pod prysznic, bo byłam umówiona z koleżankami. Nałożyłam na twarz puder, przejechałam kilka razy rzęsy tuszem i byłam gotowa do wyjścia. Minęłam się w drzwiach z mamą.
-Ugh, cześć. Gdzie się wybierasz? - spytała, odkładając ciężkie torby zakupów na podłogę.
-Wychodzę, będę później niż zwykle, więc biorę klucze.
-Dobrze - powiedziała cicho. Była przyzwyczajona że piątki spędzała samotnie. Tata pracował w Londynie, przyjeżdżał raz w miesiącu przy czym cały czas odbierał jakieś telefony z pracy, mi nie był potrzebny, ale mojej mamie niestety tak. Poza tym byłam jedynaczką, chociaż zawsze marzyłam o rodzeństwie.
Dochodziłam już na miejsce, widziałam Paulę siedzącą na ławce, podbiegłam.
-Cześć ! - krzyknęłam - spóźniłam się, znowu...
-Hej - odpowiedziała i przytuliła- co z tego, Patrycji też jeszcze nie ma.
-To sobie trochę poczekamy - powiedziałam i uśmiechnęłam się.
Trochę się pośmiałyśmy, poplotkowałyśmy, jednak Patrycji jeszcze nie było.
-Może do niej zadzwonisz? - zaproponowałam
Paula nie odpowiedziała tylko od razu wybrała numer .
-Pati ? Zamierzasz nas dziś zaszczycić swą obecnością? Czekamy na ciebie już dobre pół godziny ! - krzyknęła do słuchawki.
Po krótkiej rozmowie, Paula westchnęła ciężko i powiedziała że musimy do niej iść.
-Co się stało ? - spytałam
-Nie wiem, mówi że jest najszczęśliwszą osobą na świecie - odparła Paula
Dotarłyśmy do niej, całe zmarznięte i mokre od padającego śniegu.
-Patrycja u siebie ! - krzyknęła jej mama z kuchni, więc wbiegłyśmy na górę.
-Co ty kobieto wyprawiasz? - zapytałam od razu siadając obok niej na łóżku.
-I proszę, wyłącz to - powiedziała Paula słysząc piosenki One Direction, też nie lubiła tego zespołu za to Patrycja kochała, to nas różniło.
-Po pierwsze - zwróciła się do mnie- jestem szczęśliwa, a ty pytasz co ja wyprawiam? -spytała -po drugie- popatrzyła tym razem na Paulę- nie, nie wyłączę.
-No to może inaczej. Co się stało? - spytałam grzecznie
-Jadę na koncert chłopaków ! - krzyknęła przy czym widocznie pojawiły jej się dreszcze na skórze.
-Gratuluję - odparłam i przytuliłam ją, w sumie nie cieszyłam się z tego powodu bo jej directiomania się jeszcze bardziej powiększy, ale co miałam zrobić?
-Kiedy jedziesz? - spytała przyjaciółka
-W święta. I mam wielką prośbę. Mogę zabrać ze sobą dwie osoby. Wiem, że ich nienawidzicie, ale ja was błagam. Zróbcie to dla mnie- powiedziała
-Że niby my na ich koncercie  ? -parsknęłam śmiechem.
-No tak...- odpowiedziała.
Paula zaczeła się śmiać, ja dołączyłam się do niej.
-Dziękuję - powiedziała i rzuciła w nas poduszką.
-Sorrcia kochanie, w święta jadę do rodziny, nie mogę z tobą pojechać - usprawiedliwiła się Paula
-No dobrze.. A ty ? Daria? - spytała mnie.
-No planów nie mam żadnych, ale...
-Świetnie ! To jedziesz ze mną- krzyknęła szczęśliwa.
-A co z noclegiem?
-Hotel wynajmiemy - powiedziała - ja wszystko zafunduje - dodała.
Nie chciałam jej nabierać na koszty.
-Wiesz, w sumie mogłybyśmy pojechać na noc do mojego ojca. Przyjąłby nas - odparłam.
-Jakby się zgodził byłoby ekstra ! - powiedziała i uściskała mnie.